Rōshi Kōdō Sawaki o ślubowaniu

W buddyzmie istnieje coś takiego jak ślubowanie – i jest ono czymś absolutnie niezbędnym. W rozdziale „O demonicznym działaniu” Sutry Wielkiej Pradżni powiedziane jest: „Praktyka bez ślubowania, jest dla bodhisattwy demonicznym działaniem”. Nawet jeśli ktoś praktykuje, lecz nie ma w tym ślubowania, jest to jak motocykl bez kierownicy – chwieje się i traci kierunek. Można wiele mówić o praktyce, ale jeśli jest ona słaba i  niestabilna, to cały czas będzie się gdzieś skręcać w bok, to tu, to tam, aż w końcu spadnie się w przepaść. To właśnie ślubowanie skupia i ukierunkowuje naszą praktykę. Gdy znosi nas w lewo – korygujemy w prawo; gdy w prawo – korygujemy w lewo. W ten sposób ślubowanie prowadzi praktykę bez najmniejszego błędu. Na tym polega cenność ślubowania.

W wierszu Dōgena czytamy:

Podążając jedynie złudną drogą sześciu światów –
daremne błądzenie umysłu, który ściga własne ułudy.

Oznacza to, że nasz umysł musi mieć jasno wytyczony kierunek. Trzeba wyznaczyć go możliwie najprecyzyjniej i w każdej chwili umiejętnie „skręcać kierownicą” w jego stronę, działając adekwatnie do sytuacji. Do tego konieczne jest ślubowanie.

Istnieją ślubowania ogólne i szczegółowe. Ślubowanie ogólne to takie, które każdy buddysta powinien składać. Są to cztery ślubowania bodhisattwy:

Istoty są niezliczone, ślubuję je wyzwolić.
To aspekt działania dla dobra innych.

Złudzenia są niewyczerpane, ślubuję je zakończyć.
To aspekt pracy nad sobą.

Dōgen wyraził swoje ślubowanie w formie wiersza:

W mojej słomianej chacie, dniem i nocą,
ślubuję jedynie przeprowadzać innych przed sobą.

Jest to duch pierwszego ślubowania – wyzwalania wszystkich istot.

Własne nagromadzone złudzenia każdy powinien dobrze znać. A jednak to właśnie „ja” jest czymś, z czym najtrudniej sobie poradzić. Myślimy: „Rzucę palenie” – lecz nie rzucamy. „Przestanę pić” – lecz nie przestajemy. Myślimy: „Jeśli zakocham się w tej kobiecie, będzie źle” – a jednak trzymamy się tego kurczowo, nie mogąc puścić.
Ja także kiedyś lubiłem palić, lecz gdy zostałem mnichem, przestałem. Potrafiłem też dużo wypić, ale mnich nie ma szczególnego powodu, aby pić. Poza tym stałem się tak zajęty, że nie było czasu na picie i upijanie się.

Każdy może przestać, jeśli naprawdę postanowi – lecz pod pozorem „to tylko papierosy” albo „to tylko alkohol” utrzymujemy wiele uporczywych złudzeń.
Złudzenia są niewyczerpane, ślubuję je zakończyć – to także można zrealizować, jeśli się na to zdecyduje. Jeśli ktoś trafiłby do więzienia, to nawet nałogowy palacz nie zapali tam ani jednego papierosa. Niezależnie od tego, jak wielkim jest się pijakiem, na odwyku nie będzie się pić.

Bramy dharmy są niezmierzone, ślubuję je przeniknąć.
Ponieważ złudzenia są niewyczerpane, bramy dharmy również są niezmierzone. Ten, kto jedna po drugiej poszukuje tych nieograniczonych bram dharmy, pozostaje młody przez całe życie. Istotne jest, by nieustannie żyć świeżo – by każdą chwilę przeżywać w pełni. W tym sensie buddyzm oznacza życie nieprzerwanie pełne energii.

Droga-buddhy jest niezrównana, ślubuję ją urzeczywistnić.
To głębokie ślubowanie oznacza, że przez całe życie wyzwalamy niezliczone istoty, kończymy niewyczerpane złudzenia i – opierając się na niezmierzonych bramach dharmy – urzeczywistniamy drogę-buddhy.
Dla tego ślubowania jemy. Aby je wypełnić, przyjmujemy lekarstwa i dbamy o zdrowie. Aby urzeczywistnić tę drogę, dbamy o siebie, żeby nie chorować. Wszystko, co nie służy temu ślubowaniu, należy porzucić.