Bendōwa (wym. Bendoła) znaczy „Mowa o bendō”. Termin „bendō” jest interpretowany dwojako. Po pierwsze, jako wyjaśnienie, czym jest droga-buddhy. Tak był czytany przez Menzana Zuihō, jednego z najważniejszych komentatorów nauk Dōgena. Drugie znaczenie, podkreślane przez Rōshiego Kōdō Sawakiego, to wkładanie całej swojej siły życiowej w praktykowanie zazen. Głównym tematem tego tekstu jest wyjaśnienie zazen jako jijuyū zanmai (wym. dzidziuju dzanmai), co znaczy przyjmowanie (akceptowanie) i używanie (funkcjonowanie) ja. Rōshi Sawaki interpretował to wyrażenie jako: „czynienie, ja, ja, poprzez ja” – co jest prawie niemożliwym do przetłumacznia sformułowaniem, w którym wszystkie części zdania to ja (jap. jiko ga jiko o jiko suru). Był to jego specyficzny sposób mówienie o istocie zazen shikantaza – tylko siedzenia, które samo w sobie jest buddhą, oświeceniem. W pierwszym zdaniu pojawia się termin „nie-działanie” (jap. mu-i, chiń. wuwei), którym Dōgen opisuje, czym jest istota takiego zazen. Oznacza on praktykę w nieuwarunkowany sposób i jest synonimem „shikan” – tylko, nic poza.
※
Buddhowie-tathagatowie wszyscy razem bezpośrednio przekazują „cudowną dharmę”, która jest potwierdzaniem ostatecznego przebudzenia, najwyższą i wspaniałą praktyką „nie-działania”. Ma to miejsce, bez najmniejszych zniekształceń, jedynie pomiędzy buddhą a buddhą, a podstawą tego jest samadhi-przyjmowania-funkcjonowania-ja. Główną bramą prowadzącą do swobodnego i radosnego przebywania pośród tego samadhi jest praktyka zazen we właściwej postawie.
Pomimo tego, że każdy już jest tą dharmą, to nie pojawia się ona bez praktykowania jej i nie jest dostępna bez jej potwierdzania. Kiedy otwierasz swoje dłonie, są nią wypełnione – poza jednym i wieloma. Mówiąc, wypełnia twoje usta – poza pionem i poziomem. Buddhowie cały czas przebywają w tej dharmie i podtrzymują ją, ale nie ma w tym najmniejszego śladu postrzegania jakiegokolwiek przedmiotu na zewnątrz. Wszystkie istoty cały czas używają jej, nie będąc tego świadome. Praktykowanie drogi z całych sił, o którym tu mowa, pozwala wszystkiemu istnieć w tym potwierdzaniu, umożliwiając funkcjonowanie tej niepodzielnej jedności jako droga wyzwolenia. Wykraczając poza wewnętrzne bariery i puszczając wszelkie ograniczenia, dualne różnice przestają być wtedy problemem.
Po tym, jak przebudziłem bodhicittę, rozpoczynając zgłębianie dharmy, odwiedziłem różnych nauczycieli w całym kraju. Jednym z nich był Zenkō (Myōzen) z Kenninji. Szybko minęło mi dziewięć okresów mrozu i kwiatów (lat) na praktyce pod jego kierunkiem i dzięki niemu poznałem w niewielkim stopniu wiatr tradycji Rinzai. Myōzen, którego nauczycielem był czcigodny Eisai, jako jedyny otrzymał od niego prawidłowy przekaz najwyższej buddha-dharmy. Nikt nie był w stanie mu dorównać. Następnie popłynąłem do Chin dynastii Song i odwiedziłem różnych nauczycieli w obu częściach prowincji Zhejiang, poznając tradycje pięciu szkół zen. W końcu spotkałem czcigodnego Nyojō z góry Taihaku i ta jedna najważniejsza sprawa praktyki całego życia stała się dla mnie oczywista. W 1227 roku wróciłem do naszego kraju, biorąc na siebie ciężkie brzemię nauczania dharmy i przeprowadzania wszystkich istot. Oczekując na pojawienie się bardziej sprzyjających okoliczności ku temu, za przykładem dawnych mnichów żyję jak obłok i liść na wodzie. Jednakże martwię się, że może gdzieś są jacyś szczerze praktykujący, nie szukający zysku i sławy, ale mający umysł zwrócony jedynie ku drodze, którzy mogliby zostać sprowadzeni na manowce przez fałszywych nauczycieli i wpaść w pomieszanie, zagłębiając się w złudzenia na długi czas. W jaki sposób mogliby oni podtrzymać ziarno pradżni i znaleźć sposobność urzeczywistnienia drogi? Ponieważ ten ubogi przewoźnik żyje jak obłok i liść na wodzie, to jak mogliby mnie spotkać? Dlatego też dla takich ludzi postanowiłem zapisać najważniejsze sprawy, o których dowiedziałem się w Chinach, aby mogli poznać prawdziwą buddha-dharmę. Zawarłem tu to, co najważniejsze.
W czasie zgromadzenia na górze Sępa wielki nauczyciel Buddha Siakjamuni przekazał dharmę czcigodnemu Mahakasjapie. Następnie została ona właściwie przekazana przez kolejne pokolenia, aż dotarła do czcigodnego Bodhidharmy, który udał się do Chin i przekazał ją wielkiemu nauczycielowi Eka. To był pierwszy przekaz w Chinach. W ten sam sposób prawdziwa dharma została bezpośrednio przekazana do szóstego przodka Daikana. Wtedy to autentyczna buddha-dharma rozprzestrzeniła się po całych Chinach, objawiając rzeczywistość poza wszelkimi rozróżnieniami. Nangaku Ejō oraz Seigen Gyōshi byli kluczowymi uczniami szóstego przodka. Obydwaj podtrzymywali i przekazywali mudrę-buddhy (postawę zazen), będąc przewodnikami dla wszystkich istot. Te dwa nurty, płynąc szerokim strumieniem, rozgałęziły się na pięć: Hōgen, Igyō, Sōtō, Unmon i Rinzai. Dzisiaj jedynie szkoła Rinzai jest obecna w całych Chinach. Chociaż te pięć nurtów różni się, to jednocześnie wszystkie są wyrazem tej samej mudry-umysłu-buddhy.
Pomimo tego, że pisma buddyjskie pojawiły się i rozprzestrzeniały w Chinach nieprzerwanie od I wieku n.e., nikt nie był w stanie jasno określić, co było najważniejsze. Dopiero po przybyciu Bodhidharmy wszelkie pomieszanie w tym względzie zostało uspokojone i zapanowała jedność buddha-dharmy. Jakże moglibyśmy nie chcieć, aby to samo wydarzyło się w naszym kraju?
Dla buddhów i przodków, którzy przebywali w buddha-dharmie i podtrzymywali ją, praktykowanie prawidłowego siedzenia w zazen jako samadhi-przyjmowania-funkcjonowania-ja było autentyczną ścieżką otwierania urzeczywistnienia. Zarówno w Indiach, jak i w Chinach, ci, którzy urzeczywistniali przebudzenie, podążali ścieżką takiej właśnie praktyki. Kolejne pokolenia, bez żadnych odstępstw, przekazywały tę subtelną i cudowną praktykę, otrzymując ją i podtrzymując jej istotę.
Autentyczny przekaz tej tradycji mówi, że ta jednomyślnie i bezpośrednio przekazywana buddha-dharma jest czymś najwyższym z najwyższych. Od początku praktyki pod kierunkiem nauczyciela nie skupiaj się na ofiarowaniu kadzidła, pokłonach, mantrach, rytuałach skruchy, czy recytowania sutr, ale jedynie puszczaj ciało i umysł praktykując shikantaza – tylko siedzenie. Kiedy twoja mowa, ciało i umysł stają się mudrą-buddhy (postawą zazen) choćby przez krótki czas, to wszystko w całym świecie dharmy staje się tą mudrą-buddhy i cała przestrzeń świata dharmy staje się oświeceniem. W taki sposób wszyscy buddhowie poszerzają pierwotne miejsce radości dharmy, odnawiając cudowność drogi przebudzenia. Jednocześnie ciało i umysł wszystkich istot w całym świecie dharmy, w dziesięciu kierunkach i sześciu światach, stają się jasne i przejrzyste, urzeczywistniając nieuwarunkowane wyzwolenie i objawiając pierwotną-twarz. W takim czasie wszystkie rzeczy potwierdzają przebudzenie, wyrażając ciało-buddhy, wykraczając poza to potwierdzenie, siedzą wyprostowane pod drzewem przebudzenia, obracają nieporównywalnym z niczym kołem prawdziwej dharmy, objawiając nieuwarunkowaną mądrość pradżni.
W takiej chwili przebudzenie powraca do siedzącego w zazen, a siedzący w zazen i przebudzenie bezpośrednio oraz niepostrzegalnie wspomagają się nawzajem. Dlatego też, ktokolwiek siada w zazen natychmiast puszcza ciało i umysł i pomieszane myślenie potwierdzając prawdziwą buddha-dharmę. Wspomaga on sprawę-buddhy w niezliczonej ilości miejsc praktyki i nauczania buddhów-tathagatów, umożliwiając wszystkiemu nieprzerwane budzenie się, energiczne podtrzymując autentyczną dharmę wykracza poza buddhę.
W takim czasie, ponieważ wszystkie rzeczy w całym świecie dharmy – ziemia, drzewa i trawy, płoty i kamienie – czynią sprawę-buddhy, to wszyscy otrzymują korzyść ruchu wiatru i wody płynącą z takiego działania, a także otrzymują cudowne i niepostrzegalne wsparcie buddhy w tym potwierdzaniu przebudzenia. Dlatego też ci, którzy przyjmują ten wiatr i ogień, używając go, rozprzestrzeniają pierwotne oświecenie buddhy. Podobnie wszyscy ci, którzy z nimi żyją i rozmawiają, dzielą razem i szeroko odkrywają nieograniczone zasługi buddhy, obracając niewyczerpaną, nieskończoną, niepojmowalną i niezmierzoną buddha-dharmą wewnątrz i na zewnątrz całego świata dharmy.
Jednakże to wszystko nie jest przedmiotem świadomości tego, który siedzi w zazen. Dzieje się tak, ponieważ wszystko to odbywa się pośród nieporuszenia poza stwarzaniem czegokolwiek, będącym oświeceniem samym w sobie. Gdyby praktyka i oświecenie były dwoma, można by je oddzielnie zobaczyć. Jednakże cokolwiek związanego z dualną percepcją nie może być standardem oświecenia, ponieważ jest to poza pomieszanymi ludzkimi emocjami.
Co więcej, chociaż umysł i jego przedmioty cicho pojawiają się w potwierdzeniu i znikają w urzeczywistnieniu, jako że odbywa się to w przestrzeni samo-przyjmowania-funkcjonowania, to bez zaburzania nawet najmniejszego pyłka kurzu i bez przeszkadzania nawet jednej rzeczy, kontynuowana jest szeroko sprawa buddhy i subtelny wpływ, jaki to roztacza. Trawa, drzewa i ziemia są tym objęte, świecąc wielkim jasnym światłem, wszystkie razem i bez końca wyrażają tę głęboką, cudowną dharmę. Trawy, drzewa, płoty i ściany demonstrują ją i sławią to dla dobra wszystkich istot. Z kolei wszystkie istoty, wyrażają i ukazują ją dla dobra traw, drzew, płotów i ścian. Krainy samo przebudzenia, jak i budzenia innych, u swej podstawy posiadają cechy potwierdzenia, w którym nic nie brak, pozwalając temu potwierdzaniu pojawiać się bez końca.
Dlatego też, nawet jeśli jedna osoba siedzi w zazen przez krótki czas, ponieważ zazen nie jest oddzielone od żadnej rzeczy i żadnego miejsca oraz przenika każdy czas, to czyni ona wiecznie trwające przewodnictwo buddhy poprzez wszystkie światy i czasy. Zazen jest tym samym oświeceniem i tą samą praktyką tego, który siedzi oraz wszystkich rzeczy. Nie jest to prawdziwe jedynie w czasie siedzenia, ale przypomina to dźwięk uderzania pustki, zarówno przed, jak i po uderzeniu jej drewnianym młotkiem, dociera wszędzie. Nie tylko to, ale setki rzeczy wyraża pierwotną-praktykę będącą pierwotną-twarzą i nie da się tego w żaden sposób zmierzyć. Powinieneś wiedzieć, że nawet jeśliby wszyscy buddhowie w dziesięciu kierunkach, tak liczni jak ziarnka piasku rzeki Ganges, użyli wszyscy razem swojej siły mądrości, nigdy nie będą w stanie ocenić lub uchwycić zasługi siedzenia w zazen nawet pojedynczej osoby.
(1) Pytanie: Słyszymy tu, że zasługa zazen jest ogromna. Jednakże zwykli pomieszani ludzie mogą w to wątpić zapytując, dlaczego zalecasz jedynie zazen, skoro istnieje tyle różnych metod w buddha-dharmie?
Odpowiedź: Ponieważ to autentyczna brama buddha-dharmy.
(2) Pytanie: Dlaczego jest to jedyna prawdziwa brama?
Odpowiedź: Wielki nauczyciel Buddha Siakjamuni właściwie przekazał tę cudowną metodę urzeczywistniania przebudzenia i wszyscy Tathagatowie, także urzeczywistniali przebudzenie poprzez zazen. Dlatego też zostało przekazane, jako prawdziwa brama przez kolejne pokolenia. Również wszyscy przodkowie w Indiach i w Chinach urzeczywistnili przebudzenie poprzez zazen. To jest powód, dla którego teraz nauczam wszystkie istoty tej prawdziwej bramy.
(3) Pytanie: Poleganie na „właściwie przekazanej cudownej metodzie buddhów”, czy też „podążanie śladami przodków” jest naprawdę czymś trudnym do zrozumienia dla zwykłych ludzi. Dla takich ludzi recytowanie sutr lub mantr może być bardziej naturalną metodą przebudzenia. W jaki sposób bezużyteczne siedzenie, nie robiąc niczego, miałoby prowadzić do przebudzenia?
Odpowiedź: To, że uważasz praktykę buddhów, najwyższą dharmę za bezużyteczne siedzenie i nicnierobienie, jest oczernianiem mahajany. Przypomina to bycie pogrążonym w głębokich złudzeniach, stojąc pośrodku oceanu i twierdząc, że brak mu wody. W rzeczywistości samadhi przyjmowania i używania ja już jest spokojnym siedzeniem wszystkich buddhów. Czyż nie jest to wspaniałym darem? To smutne, że twoje oczy są mocno zaciśnięte, a twój umysł odurzony jest pomieszanymi poglądami.
Kraina buddhy wykracza poza możliwość intelektualnego zrozumienia i nie może być zrozumiana przez ludzkie myślenie. Nie można jej doświadczyć bez głębokiego zaufania i patrzenia w powierzchowny sposób. Jedynie ci o szczerych aspiracjach są w stanie w nią wkroczyć. Większości ludziom, trudno jest ją przyjąć, nawet jeśli podsuwa się im ją pod nos. Nawet za czasów Buddhy Siakjamuniego podczas zgromadzenia na Górze Sępa, byli tacy, o których Buddha powiedział, że dobrze się stało, że odeszli. Tylko wtedy, kiedy w twoim sercu, obudzi się szczere zaufanie, powinieneś praktykować. Jeśli tak nie jest, powinieneś odczuwać żal i skruchę, że nie masz głębszego związku z dobrodziejstwem dharmy.
Czy jesteś pewien, że możesz urzeczywistnić przebudzenie jedynie poprzez powtarzanie sutr i mantr? Pogląd, że wydawanie dźwięków prowadzi do zasługi działania buddhy, jest czymś całkowicie pozbawionym sensu. To jest bardzo odległe od tego, co nawet przypominałoby buddha-dharmę. Sensem czytania sutr jest jasne zrozumienie, czego nauczał Buddha Siakjamuni o natychmiastowej i stopniowej ścieżce oraz praktykowanie tego samemu urzeczywistniając przebudzenie. Próżne marnowanie czasu jedynie na rozmyślanie i dywagacje, nie można porównać do zasługi urzeczywistniania przebudzenia. Patrzenie na przebudzenie buddhy jedynie jako celu i nadzieja na urzeczywistnienie go poprzez powtarzanie czegoś miliony razy, jest jak proba dotarcia na południe jadąc na północ, albo jak wysiłek włożenia kwadratowego klocka do okrągłego otworu. W ten sam sposób, zgłębianie słów bez praktykowania tego, o czym mówią, przypomina czytanie recepty, nie biorąc lekarstwa. Jaki jest tego sens? Jedynie wydawanie dźwięków, jak żaby rechoczące wiosną dzień i noc, w ostatecznym rozrachunku jest bezużyteczne. Szczególnie ludzie głęboko uwarunkowani osiąganiem czegoś jako ja, mają problem z porzuceniem takiego nastawienia, ponieważ ich chciwość jest niezmiernie głęboka. Tak było dawniej i tak jest dziś? Jak można nie czuć głębokiego smutku z tego powodu.
Musisz jasno zrozumieć, że cudowna-dharma siedmiu buddhów, objawia się, jest otrzymywana oraz podtrzymywana tylko wtedy, kiedy ten, który ją praktykuje jest w zgodzie z nauczycielem ucieleśniającym przebudzenie. Ta cudowna-dharma nie może być zrozumiana jedynie poprzez słowa. Dlatego natychmiast porzuć wątpliwości i szczerze praktykuj zazen pod kierunkiem autentycznego nauczyciela, potwierdzając samadhi przyjmowania-funkcjonowania-ja wszystkich buddhów.
(4) Pytanie: Nauki zawarte w sutrach Lotosu i Awatamsaka, które zostały już przekazane do naszego kraju, są uważane za najwyższe nauki mahajany. Podobnie jak nauki Shingon (wadżrajany), przekazane bodhisattwie Samanthabhadrze przez Wajroczanę. Ich istotą jest: „właśnie ten umysł jest buddhą” i „umysł w jednej chwili staje się buddhą”. Nie wymaga to stopniowej praktyki przez długi czas, ale wyraża przebudzenie pięciu buddhów w tej jednej chwili siedzenia. W buddha-dharmie nie ma wyższych nauk niż te. W związku z tym dlaczego zalecasz wyłączne praktykowanie zazen, pomijając wszystko inne?
Odpowiedź: Praktykujący buddha-dharmę nie powinni spierać się co do wyższości jednych nauk nad innymi, ale jedynie popatrzeć, czy praktyka (będąca podstawą danych nauk) jest czymś autentycznym, czy też nie. W dawnych czasach byli tacy, którzy przebudzili się do buddha-dharmy dzięki trawom, kwiatom, górom i rzekom, a także tacy, którzy otrzymali i podtrzymywali mudrę-buddhy (postawę zazen) dzięki ziemi, skałom, piaskowi i kamieniom. Istnieje niezliczona ilość sposobów wyrażających bezmiar rzeczywistości, ale obracanie wielkim kołem dharmy zawarte jest nawet w najmniejszej drobinie kurzu. Dlatego też słowa „właśnie ten umysł jest buddhą” przypominają odbicie księżyca na wodzie, a wyrażenie „właśnie ta chwila siedzenia jest stawaniem się buddhą” jest jak obraz w lustrze. Nie daj się zwieść zręcznym słowom. Jeśli chcesz być prawdziwym człowiekiem drogi, radziłbym ci raczej zaangażować się w praktykę, która jest bezpośrednim potwierdzaniem przebudzenia — cudownym sposobem przekazanym przez buddhów i przodków.
Co więcej, w buddha-dharmie ważne jest, aby mieć nauczyciela, który jest w zgodzie z przebudzeniem. Jeśli twoim nauczycielem jest ktoś, kto jedynie polega na teorii, to jest to jak ślepiec prowadzący ślepca. Podążający za autentycznym przekazem buddhów i przodków cenią raczej nauczycieli, którzy urzeczywistniają drogę, prosząc ich o podtrzymywanie i ochranianie buddha-dharmy. Dlatego też tacy nauczyciele są w stanie prowadzić wszelkie rodzaje istot, w zależności od ich zdolności. Nie słyszałem o tym nigdzie indziej. Ci, którzy uważają się za uczniów buddhy, powinni zgłębiać i praktykować jedynie buddha-dharmę.
Powinieneś wiedzieć, że nigdy nie jesteśmy oddzieleni od ostatecznego przebudzenia. Pomimo tego, że zawsze jesteśmy z nim w kontakcie i używamy go, nawykowo podążamy za naszymi ograniczonymi poglądami i myślami, widząc przebudzenie jako przedmiot na zewnątrz nas samych, coś do osiągnięcia w przyszłości, i dlatego wpadamy w pomieszanie. Z powodu takich poglądów ludzie widzą różne złudne kwiaty na niebie, wierząc, że buddha-dharma to jedynie dwanaście ogniw zależnego powstawania, dwadzieścia pięć krain istnienia, nie mogąc przestać dyskutować o różnych teoriach i podejściach do praktyki, istnieniu i nieistnieniu buddhy. Tego typu dyskusje nie mają końca. Nie powinieneś wierzyć w to, że jest to właściwa praktyka buddha-dharmy.
W kontraście do tego, jeśli praktykujesz zazen, polegając jedynie na mudrze-buddhy (postawie zazen), i puszczasz wszystko, to przekraczasz zabarwione ludzkimi emocjami wyobrażenia i oceny na temat tego, czym są złudzenia i urzeczywistnienie, nie będąc złapanym w rozróżnianie na tych w złudzeniach i mędrców, natychmiast wykraczasz poza wszelkie stopnie i podziały, wchodząc w kontakt z wielkim przebudzeniem. Jak można to nawet próbować porównać z byciem zaplątanym jedynie w słowa?
(5) Pytanie: Trzy podstawowe aspekty praktyki buddyjskiej — wskazania, samadhi i mądrość — zawierają samadhi, a jedną z sześciu paramit jest medytacja. Zarówno samadhi, jak i medytacja są praktykowane przez bodhisattwów bez względu na ich zdolności. Zazen, o którym mówisz, już jest w nich zawarte. Z jakiego powodu twierdzisz, że całość buddha-dharmy to tylko ta jedna praktyka — zazen?
Odpowiedź: Masz wątpliwości, ponieważ nazywasz „szkołą zen” prawdziwą rzeczywistość „skarbnicy prawdziwego oka dharmy” (shōbōgenzō), najważniejszą sprawę tathagaty. Coś takiego jak „szkoła zen” pojawiło się po raz pierwszy w Chinach i wcześniej w Indiach o tym nie słyszano. Kiedy Bodhidharma siedział dziewięć lat twarzą do ściany na górze Sugaku w pobliżu klasztoru Shaolin, zarówno mnisi, jak i ludzie świeccy nie poznali jeszcze całkowitej buddha-dharmy i dlatego nazwali go mnichem szkoły zazen. Ponieważ wszyscy kolejni przodkowie także praktykowali jedynie zazen, głupcy nierozumiejący dharmy nazwali to bezmyślnie „szkołą zazen”. Dziś pomijany jest pierwszy człon „za” i używa się nazwy „szkoła zen”. Staje się to oczywiste, kiedy popatrzy się na pisma przodków. Nie stawiaj znaku równości pomiędzy zazen a samadhi z trzech obszarów studiów i medytacją z sześciu paramit. Życie Buddhy Siakjamuniego jasno pokazuje, że zazen samo w sobie jest przekazem buddha-dharmy. Na Górze Sępa Buddha przekazał zazen Mahakasjapie, mówiąc: „Teraz przekazuję ci skarbnicę prawdziwego oka dharmy, cudowną rzeczywistość nirwany (shōbōgenzō nehan myōshin)”. Świadkami tego byli także bogowie, którzy służą jako strażnicy dharmy do dziś. Powinieneś zrozumieć, że zazen jest całkowitą ścieżką buddha-dharmy i nie może być porównane z czymkolwiek.
(6) Pytanie: Dlaczego buddha-dharma spośród czterech rodzajów postaw (chodzenia, stania, leżenia, siedzenia) zaleca wkraczanie w przebudzenie jedynie w pozycji siedzenia?
Odpowiedź: Praktyka i przebudzenie buddhów wykraczają poza intelektualne rozumienie. Jeśli szukasz logicznego wyjaśnienia, mogę ci jedynie powiedzieć, że jest to po prostu sposób wykorzystywany przez praktykujących buddha-dharmę. Nie musisz szukać niczego poza tym. Starożytny przodek (Nagardżuna) wychwalał zazen, mówiąc: „Zazen to brama spokoju i radości”. Siedzenie jest najstabilniejszą i najbardziej optymalną pośród czterech postaw. Nie była to praktyka jednego czy dwóch buddhów, ale wszystkich buddhów i przodków.
(7) Pytanie: Rozumiem, że jeśli ktoś nie urzeczywistnił buddha-dharmy, powinien praktykować zazen, aby osiągnąć urzeczywistnienie. Jaki jest sens praktyki zazen dla tych, którzy już wyjaśnili buddha-dharmę?
Odpowiedź: Chociaż mówi się, aby nie opowiadać swoich snów głupcowi czy dawać wiosła temu, kto mieszka w górach, to udzielę ci kilku wskazówek.
Pogląd, że praktyka i oświecenie są dwoma, jest błędny. W buddha-dharmie praktyka i oświecenie są jednym. Ponieważ jest to praktyka-oświecenie, szczera praktyka początkującego od samego początku obejmuje całkowicie pierwotne oświecenie. Dlatego mówi się, aby nie oczekiwać na oświecenie jako coś w przyszłości poza praktyką, ponieważ praktyka sama w sobie to bezpośredni wyraz pierwotnego oświecenia. Ponieważ jest to oświecenie będące praktyką, nie ma granic tego oświecenia. Ponieważ jest to praktyka będąca oświeceniem, nie ma początku tej praktyki. Zarówno Buddha Siakjamuni, jak i czcigodny Mahakasjapa otrzymali i byli używani przez praktykę-oświecenie. Praktyka-oświecenie pociągała i poruszała zarówno Bodhidharmą, jak i szóstym przodkiem Eno. Tym są ślady podtrzymywania i zachowywania buddha-dharmy. Praktyka nie jest oddzielona od oświecenia i dlatego naturalnie jesteśmy pośród pierwotnego oświecenia. Musisz wiedzieć, że buddhowie i przodkowie podkreślali potrzebę praktyki, aby nie zanieczyszczać oświecenia będącego praktyką. Kiedy ta cudowna praktyka jest puszczana, pierwotne oświecenie wypełnia twoje dłonie. Kiedy wykraczasz poza pierwotne oświecenie, cudowna praktyka to twoje całe ciało.
W Chinach odwiedziłem wiele klasztorów i w każdym z nich było od pięciuset do dwóch tysięcy mnichów, którzy praktykowali zazen dzień i noc. Kiedy pytałem nauczycieli przekazujących mudrę-umysłu-buddhy (zazen) o istotę buddha-dharmy, odpowiadali, że praktyka i oświecenie są jednym, a nie dwoma. Z tego powodu, w zgodzie z naukami buddhów i przodków, zachęcam wszystkich do uświadomienia sobie, że oświecenie jest praktyką zazen. Nie tylko tych, którzy już praktykują, ale także tych, którzy dopiero aspirują ku autentycznemu przebudzeniu, wszystkich poszukujących buddha-dharmy, początkujących i zaawansowanych, zwykłych pomieszanych ludzi i mędrców. Jak powiedział jeden ze starożytnych nauczycieli: „Nie jest tak, że praktyka i oświecenie nie istnieją, ale nie należy ich zanieczyszczać”. Inny nauczyciel powiedział: „Ten, który widzi drogę, praktykuje drogę”. Dlatego też to, co trzeba robić, to praktykować urzeczywistnianie drogi.
(8) Pytanie: Dlaczego wszyscy nauczyciele, którzy w poprzednich wiekach po powrocie z Chin wprowadzali buddyzm w naszym kraju, odłożyli na bok istotę praktyki, a przywieźli jedynie nauki?
Odpowiedź: Ponieważ czas jeszcze nie dojrzał.
(9) Pytanie: Czy ci nauczyciele zrozumieli prawdziwą dharmę?
Odpowiedź: Jeśliby zrozumieli, zostałaby przekazana.
(10) Pytanie: Jest powiedziane: „Nie rozpaczaj z powodu życia-śmierci (samsary). Istnieje natychmiastowy sposób wyzwolenia z życia-śmierci (samsary)”. Rozumiem to tak, że natura umysłu jest niezmienna i pomimo tego, że ciało w nieunikniony sposób umrze, natura umysłu nigdy nie znika. Jeśli naprawdę zrozumie się to, że natura umysłu istniejąca w naszym ciele nie podlega narodzinom i śmierci, to pomimo tego, że ciało jako tymczasowa forma, przypadkowo narodzona w tym miejscu, umiera, umysł jest stały i niezmienny poprzez przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Ta wiedza nazywana jest wyzwoleniem od życia-śmierci (samsary). Ci, którzy to wiedzą, na zawsze kończą krążenie w sześciu światach cierpienia, a kiedy ich ciało umiera, wkraczają w ocean pierwotnej natury. Kiedy do niego wpływają, posiadają te same cnoty co buddhowie. Teraz nawet wiedząc to, ponieważ mamy ciało będące wynikiem karmicznych czynów z przeszłych żywotów, nie jesteśmy jak mędrcy. Ci, którzy tego nie wiedzą, muszą bez końca krążyć w kole cierpienia narodzin i śmierci (samsarze). Dlatego wystarczy pojąć prawdę o stałej naturze umysłu. Czego można by oczekiwać po spędzaniu całego życia na siedzeniu w ciszy? Czy ten pogląd jest w zgodzie z drogą buddhów i przodków?
Odpowiedź: Pogląd, o którym mówisz, nie jest buddha-dharmą, ale fałszywym niebuddyjskim rozumieniem nauczanym m.in. przez Senikę, który żył za czasów Buddhy (patrz m.in. Sutra Mahaparinirwany z kanonu mahajany). Ten błędny pogląd mówi, że w naszym ciele istnieje coś niezmiennego — dusza (atman), która rozróżnia: lubię i nie lubię, właściwe i niewłaściwe, ból i przyjemność, cierpienie i szczęście. Kiedy ciało umiera, ta dusza opuszcza ciało i udaje się gdzieś indziej. Pomimo tego, że umiera w tym miejscu, rodzi się w innym — jest nieśmiertelna i wieczna. Tym jest ten błędny niebuddyjski pogląd. Słysząc coś takiego i biorąc to za buddha-dharmę, przypomina to pomylenie kamienia z drogocennym klejnotem. Nie ma nic głupszego. Narodowy nauczyciel Nanyō Echū (ważny uczeń szóstego przodka), żyjący w Chinach w czasie dynastii Tang, przestrzegał przed takimi poglądami. Czyż nie jest czymś śmiesznym utrzymywać złudny pogląd, że umysł jest wieczny, a materialne formy nietrwałe, przyrównując to do buddha-dharmy i myśląc, że uwolniło się od życia-śmierci (samsary), podczas gdy w rzeczywistości tworzy się jeszcze więcej przyczyn życia-śmierci (samsary = cierpienia)? Naprawdę jest to godne pożałowania. Wiedz, że jest to błędny pogląd i nie powinieneś go słuchać.
Współczuję ci, dlatego wyjaśnię ci to bardziej szczegółowo, abyś mógł uwolnić się od tych złudzeń.
Musisz zrozumieć, że w buddha-dharmie ciało i umysł są jednym, istota i forma to nie-dwa. Tak było to rozumiane zarówno w Indiach, jak i w Chinach. Z punktu widzenia trwałości wszystkie dziesięć tysięcy rzeczy jest trwałe — ciało i umysł nie są oddzielone. Z punktu widzenia nietrwałości wszystkie rzeczy są nietrwałe — istota i rzeczy nie są oddzielone.
Dlaczego zatem nazywasz ciało nietrwałym, a umysł trwałym? Co więcej, musisz przebudzić się do faktu, że samsara (życie-śmierć) to nirwana. Nie ma nirwany poza samsarą. Jest czymś błędnym utrzymywać, że umysł jest wieczny i uwalnia się od ciała, i że tym jest mądrość buddhy będąca wolnością od życia-śmierci, podczas gdy psychologiczny umysł, który tak myśli, sam w sobie powstaje i zanika, nie będąc czymś stałym. Czy to jest coś, na czym można by polegać? Zrozum dogłębnie, że jedność ciała i umysłu jest zawsze podtrzymywana w buddha-dharmie. Jakże więc umysł mógłby oddzielić się od ciała, aby żyć wiecznie, podczas gdy ciało powstaje i zanika? Jeśli powiesz, że ciało i umysł są czasami jednym, a czasami dwoma, byłoby to twierdzeniem, że słowa Buddhy Siakjamuniego były fałszywe. Pogląd, że można uniknąć życia-śmierci (samsary), obraża buddha-dharmę. Musisz na to uważać.
Powinieneś wiedzieć, że to, co w buddha-dharmie nazywane jest „bramą dharmy nieograniczonej całości istoty umysłu”, zawiera w sobie cały szeroki świat rzeczy i zjawisk, bez oddzielania istoty od rzeczy oraz zjawisk, powstawania od zanikania. Nawet urzeczywistnienie i nirwana to nic innego jak ta istota umysłu. Wszystkie rzeczy i zjawiska bez wyjątku są tym jednym-umysłem, gdzie wszystko jest zawarte i wzajemnie współzależne. Różne bramy dharmy są na równi tym jednym-umysłem. W ten sposób buddha-dharma rozumie istotę umysłu. Dlatego też w tej prawdziwej dharmie jedności, jak możesz rozróżniać ciało i umysł czy oddzielać życie-śmierć (samsarę) od nirwany? Ponieważ już jesteś dzieckiem buddhy, nie słuchaj szaleńców, którzy nauczają pomieszanych poglądów.
(11) Pytanie: Czy jest czymś koniecznym dla kogoś praktykującego z oddaniem zazen, aby ściśle przestrzegał wskazań i regulacji?
Odpowiedź: Praktyka utrzymywania wskazań jest podstawą praktyki zen oraz tradycją buddhów i przodków. Jednakże ci, którzy jeszcze nie otrzymali wskazań lub złamali je, nie są pozbawieni możliwości praktykowania zazen.
(12) Pytanie: Czy nie byłoby lepiej praktykować w czasie zazen mantrę albo jakiś inny rodzaj techniki medytacyjnej?
Odpowiedź: Kiedy byłem w Chinach i pytałem mojego nauczyciela o to, co jest najważniejsze, powiedział, że nigdy nie słyszał, aby przodkowie, którzy właściwie przekazali mudrę-buddhy zarówno w Indiach, jak i w Chinach, łączyli praktyki w taki sposób. Jeśli nie zaangażujesz się w jedną rzecz, nigdy nie urzeczywistnisz jednej mądrości.
(13) Pytanie: Czy zazen może być praktykowane również przez osoby świeckie, mężczyzn i kobiety, czy jedynie przez mnichów?
Odpowiedź: Dawni nauczyciele mieli pogląd, że w buddha-dharmie nie ma podziału na mężczyzn i kobiety, lepszych i gorszych.
(14) Pytanie: Mnisi są wolni od różnorodnych zobowiązań, więc dla nich nie ma przeszkód, aby mogli poświęcić się zazen. W jaki sposób świecka osoba, która jest bardzo zajęta różnymi sprawami, może szczerze praktykować i urzeczywistnić drogę buddhy wykraczającą poza uwarunkowane działanie?
Odpowiedź: Buddhowie i przodkowie w swoim wielkim współczuciu otworzyli na oścież bramy wyzwolenia, aby umożliwić wszystkim istotom wkraczanie w przebudzenie. Jak więc mogłoby być możliwe, aby tylko jeden rodzaj istot mógł wejść? Jeśli się rozejrzymy, znajdziemy wiele przykładów ludzi świeckich, którzy szczerze praktykują. Na przykład cesarze Daiso i Junso, pomimo obowiązków wynikających z piastowania swoich pozycji, szczerze praktykowali zazen i byli biegli w buddha-dharmie. Także ministrowie Ri i Bo, pomimo swojej służby jako doradcy cesarscy i bycia zaufanymi cesarzy, pilnie praktykowali zazen i urzeczywistnili przebudzenie. Zależy to jedynie od tego, czy ktoś posiada aspiracje, i nie ma związku z tym, czy ktoś jest mnichem, czy osobą świecką. Ktokolwiek jest w stanie zobaczyć, co jest ważne, a co nie, będzie w stanie obudzić w sobie taką wiarę.
Ludzie, którzy myślą, że świeckie zajęcia przeszkadzają w praktyce buddha-dharmy, wiedzą jedynie, że w tym, co świeckie, nie ma buddha-dharmy. Jednakże nie wiedzą, że w buddha-dharmie nie ma nic świeckiego.
Ostatnimi czasy był w Chinach minister Hou, który urzeczywistnił przebudzenie. Napisał on następujący wiersz:
„Pośród moich licznych obowiązków
praktykuję zazen, rzadko kładąc się spać.
Z pozoru wyglądam jak zwyczajny urzędnik państwowy,
jednakże pośród praktykujących jestem znany
jako ktoś, który głęboko wszedł na drogę”.
Ten człowiek, pomimo tego, że nie zrezygnował ze swoich obowiązków, ponieważ miał głębokie aspiracje, był w stanie urzeczywistnić drogę buddhy. Spójrz na siebie w świetle tych przykładów i rozważ teraźniejszość w kontekście przeszłości. We współczesnych Chinach cesarz, ministrowie, zarówno ludzie wykształceni, jak i niewykształceni, kobiety i mężczyźni — wszyscy są przyciągani ku drodze. Zarówno wojownicy, jak i intelektualiści wszyscy aspirują do praktyki przebudzenia i wielu z nich na pewno urzeczywistni istotę przebudzenia. To pokazuje, że świeckie obowiązki nie są przeszkodą dla buddha-dharmy.
Kiedy prawdziwa buddha-dharma przenika dany kraj, dzięki ochronie buddhów i strażników dharmy rządy cesarza są spokojne, a buddha-dharma rozkwita. Za czasów Buddhy Siakjamuniego nawet najgorsi przestępcy o szkodliwych poglądach urzeczywistniali przebudzenie. Jeśli w zgromadzeniach starożytnych mistrzów nawet myśliwi i drwale urzeczywistniali przebudzenie, inni także są w stanie. Jedynie poszukaj pouczeń od autentycznego nauczyciela.
(15) Pytanie: Czy nawet w obecnym okresie upadku dharmy możliwe jest urzeczywistnienie przebudzenia?
Odpowiedź: Teoretycy skupiają się jedynie na sztucznych podziałach, ale w autentycznej mahajanie nie ma podziału na czas prawdziwy, naśladownictwa i upadku. Każdy, kto praktykuje tu i teraz, zawsze ma możliwość urzeczywistniania przebudzenia. W autentycznie przekazanej prawdziwej dharmie zarówno wkraczając w nią, jak i swobodnie ją ucieleśniając, otrzymujemy i używamy „skarb rodzinny”. Jedynie ci, którzy praktykują, mogą wiedzieć, czy to, co urzeczywistniają, jest przebudzeniem, czy też nie — podobnie jak ktoś pijący wodę wie, czy jest ona zimna czy ciepła.
(16) Pytanie: Jest powiedziane: „W buddha-dharmie ci, którzy dogłębnie zrozumieli, że umysł sam w sobie jest buddhą, to nawet jeśli nie recytują sutr ani nie praktykują drogi buddhy, niczego im nie brak. Jedynie wiedza, że buddha-dharma jest obecna od samego początku, jest już potwierdzeniem drogi. Nie powinno się szukać niczego, a tym bardziej praktykować zazen”.
Odpowiedź: To bzdura. Jeśli by tak było, każdy, kto posiada choć trochę oleju w głowie, byłby w stanie to zrozumieć, kiedy by to usłyszał. Buddha-dharma jest praktykowaniem wykraczania poza pogląd ja i inni. Jeśli można byłoby urzeczywistnić drogę, pomyślawszy sobie „ja jestem buddhą”, to po co Buddha Siakjamuni czyniłby wysiłek nauczania? Jest pewna historia, która to ilustruje.
Gensoku był mnichem zarządzającym w zgromadzeniu Hōgena. Pewnego razu Hōgen zapytał go, jak długo już tu praktykuje. Gensoku odpowiedział, że trzy lata. Hōgen zapytał go wtedy, dlaczego nigdy nie przyszedł do niego, aby zadać pytania o buddha-dharmę. Gensoku odpowiedział, że wcześniej, będąc w zgromadzeniu Seihō, doświadczył już oświecenia. Hōgen zapytał o szczegóły. Gensoku odpowiedział, że zapytał Seihō o to, czym jest prawdziwe ja tego mnicha, a Seihō odpowiedział mu: „Ogień szuka ognia”. Hōgen powiedział: „To wspaniałe słowa, ale obawiam się, że nie do końca je zrozumiałeś”. Gensoku odparł: „Rozumiem to tak, że ogień i szukający ognia to jak szukanie prawdziwego ja, którym jestem”. Hōgen wykrzyknął na to: „Tak jak przypuszczałem, w ogóle nic nie zrozumiałeś z tego, co Seihō miał na myśli. Jeśli buddha-dharma byłaby czymś takim, nie przetrwałaby do naszych czasów”. Gensoku wpadł w gniew i wzburzony wyszedł. Jednak kiedy jego emocje opadły, pomyślał, że może jednak w tym, co powiedział Hōgen, było coś na rzeczy. W końcu jest narodowym nauczycielem prowadzącym pięciuset mnichów. Wrócił więc i, wyraziwszy skruchę, pokłonił się i zapytał: „Czym zatem jest prawdziwe ja tego mnicha?” Hōgen odpowiedział: „Ogień szuka ognia”. Na te słowa Gensoku głęboko przebudził się ku buddha-dharmie.
Jedynie myślenie, że ja (w sensie ego) już jestem buddhą, nie jest buddha-dharmą. Jeśli tak by było, Hōgen nie użyłby tego powiedzenia, aby pouczyć Gensoku. Spotykając autentycznego nauczyciela, jedynie szczerze zapytuj go o istotę praktyki i całym sercem angażuj się w zazen. Nie pozwól sobie utkwić w jednostronnym czy połowicznym rozumieniu. Wtedy ta cudowna rzeczywistość buddha-dharmy nie będzie stracona.
(17) Pytanie: W Indiach i w Chinach byli tacy, którzy przebudzili się, słysząc odgłos kamienia uderzającego o bambus czy widząc kwitnące kwiaty. Nawet Buddha Siakjamuni potwierdził urzeczywistnienie, widząc gwiazdę, a Ananda — opuszczając flagę na maszcie (kiedy Mahakasjapa zawołał jego imię). Od czasu szóstego przodka było wielu nauczycieli z pięciu szkół, którzy urzeczywistnili drogę dzięki jednemu czy nawet pół słowu. A zatem czy konieczne jest praktykowanie zazen?
Odpowiedź: Musisz wiedzieć, że ci z przeszłości i współcześni, którzy wyjaśnili umysł, widząc formy, i urzeczywistnili drogę, słysząc dźwięki, w taki sposób bez najmniejszego wahania i żadnych wątpliwości jednomyślnie oddali się drodze i nie było w tym „drugiej osoby”.
(18) Pytanie: Mieszkańcy Indii i Chin są bardziej prostolinijni, a także żyli w centrum nauczania dharmy, dlatego kiedy ją usłyszeli, byli w stanie od razu ją przyjąć. W naszym kraju ludzie nie są zbyt bystrzy, nie mają zasług i jest czymś trudnym, aby ziarna mądrości rozkwitły. Niestety jesteśmy dzikusami i barbarzyńcami. Także mnisi w tym kraju są poniżej standardu świeckich praktykujących w tych wielkich krajach. Wszyscy tu są głupi i mają wąskie umysły. Czepiają się powierzchownych rzeczy i podziwiają to, co nie ma znaczenia. Czy tego typu ludzie, praktykując zazen, są w stanie w ogóle urzeczywistnić buddha-dharmę?
Odpowiedź: Jest tak, jak mówisz — w tym kraju ludzie nie mają zasług ani mądrości i są pomieszani. Nawet jeśli pokaże im się prawdziwą dharmę, zamienią lekarstwo w truciznę. Szukają jedynie sławy oraz bogactwa i trudno im porzucić egoistyczne przywiązania. Z drugiej jednak strony urzeczywistnienie i wkroczenie w buddha-dharmę czy wyjście poza złudzenia niekoniecznie wymaga inteligencji. Nawet za czasów Buddhy Siakjamuniego był pewien mnich, który urzeczywistnił stan arhata, będąc uderzony piłką, a pewna kobieta urzeczywistniła przebudzenie dzięki założeniu mnisiej szaty dla żartu, pomimo tego, że obydwoje nie byli zbyt lotni i mocno pomieszani. Jednak dzięki wielkiej wierze byli w stanie znaleźć drogę wyjścia poza złudzenia. Co więcej, stary mnich siedzący w ciszy i kobieta o głębokiej wierze, która ofiarowała mu posiłek, poprzez to byli w stanie urzeczywistnić przebudzenie. Nie było to wynikiem ich inteligencji czy rozległej wiedzy, ale bez słów czy wyjaśnień, jedynie dzięki głębokiemu zaufaniu.
Minęło jedynie około dwóch tysięcy lat, od kiedy nauki Buddhy Siakjamuniego przeniknęły trzy tysiące światów. Pomiędzy nimi nie wszystkie koniecznie są krajami dobroci i mądrości, a ich mieszkańcy niekoniecznie są inteligentni i mądrzy. Jednakże prawdziwa dharma takości, która od samego początku zawiera niepojmowalną moc zasługi, kiedy nadszedł właściwy czas, rozkwitła w tamtych krainach. Jeśli ludzie prawdziwie praktykują z autentycznym zaufaniem, wszyscy urzeczywistnią przebudzenie bez względu na to, czy są tępi, czy bystrzy. Nasz kraj może nie jest krajem dobroci i mądrości, a rozumienie ludzi powierzchowne, jednak nie uważaj, że takie osoby nie są w stanie urzeczywistnić buddha-dharmy. Bez wyjątku wszyscy są obficie obdarzeni mądrością buddhy — może jedynie jeszcze nie wiedzą, jak ją przyjmować i używać.
Powyższe pytania i odpowiedzi mogą wydawać się bezładne i niezbyt jasne. Może są to tylko złudne kwiaty na pierwotnie bezgranicznym niebie. Jednakże ponieważ istota znaczenia praktykowania urzeczywistnienia jako zazen nie została jeszcze przekazana do tego kraju, ludzie aspirujący ku temu muszą czuć smutek. Dlatego zebrałem to, co sam widziałem i słyszałem w Chinach, oraz zapisałem istotę tego. Poza tym, co tu zawarłem, są jeszcze formy i reguły praktyki (shingi), o których nie wspomniałem, ponieważ wymagałoby to dużo czasu i miejsca.
Chociaż nasz kraj znajduje się na wschód od Morza Japońskiego i pokrywają go obłoki i mgła, ku pożytkowi jego mieszkańców buddha-dharma docierała tu z Zachodu od czasów cesarzy Kinmei (540–571) i Yōmei (586–588). Jednakże były to głównie teorie i rytuały, a zapomniano o praktyce. Teraz jednak możemy oddać się praktyce, siedząc w zazen w szacie buddhy (kesa) i jedząc z miski buddhy (oryoki), przebywając samotnie na wysokich szczytach, wykraczając poza buddhę. Dzięki temu ta najważniejsza sprawa życia i śmierci może zostać wyjaśniona. Tym było napomnienie czcigodnego Ryūge i przekaz płynący z góry Keisoku (gdzie żył Mahakasjapa). Praktyczny opis, jak siedzieć w zazen, zawarłem w Fukan zazengi, które napisałem w 1227 roku.
Chociaż rozpowszechnianie dharmy w naszym kraju wymaga zwykle zezwolenia władz, jeśli weźmiemy pod uwagę prośbę Buddhy Siakjamuniego na Górze Sępa, otrzymaliśmy już błogosławieństwo samego Buddhy. Wszystkie miejsca, gdzie dociera dharma, są krainą buddhy. Rozpowszechniając drogę buddhów i przodków, nie powinniśmy rozróżniać co do miejsca i warunków ani myśleć o dniu dzisiejszym jako początku.
Powyższe zapiski pozostawiam dla tych, którzy na podobieństwo obłoków i liścia na wodzie poszukują przebudzenia i aspirują ku urzeczywistnianiu buddha-dharmy.
Napisane jesienią 1231 roku przez mnicha Dōgena, przekazującego dharmę z Chin czasu dynastii Song.
