Zazen i praktyka codziennego życia

Dla większości praktykujących zen zwykle największym problemem jest to, jak włączyć, czy przenieść siedzące zazen do reszty swojego życia. Czytanie tradycyjnych tekstów, które głównie kierowane były do mnichów, może tworzyć wrażenie, że praktyka zen to romantyczna wizja siedzenia w odosobnieniu, gdzieś głęboko w górach, daleko od swoich obecnych problemów własnego życia. Jednakże nawet w klasztorach zen siedzące zazen było i jest jedynie niewielką częścią tak zwanego treningu zen. Poza porannym i wieczornym okresem siedzenia, który zwykle trwa od godziny do dwóch, pozostały czas mnisi zen spędzają na różnych zajęciach. Klasztory zen nigdy nie były miejscami odosobnienia na całe życie. Poza okresami intensywniejszego zazen nazywanych sesshin, które trwają współcześnie w Japonii maksymalnie siedem dni, życie mnichów wiele się nie różni od życia ludzi świeckich. Większość treningu zen polega na różnorodnej pracy, zarówno fizycznej, jak i intelektualnej, a także na interakcji z innymi współpraktykującymi oraz lokalną społecznością. Właściwie praktykowane zazen nigdy nie jest ucieczką od życia czy jego problemów, ale wejściem w prawdziwy kontakt z własnym życiem takim, jakie ono jest, dokładnie tam, gdzie jesteśmy.

Dwóch sławnych opatów świątyni Antaiji, Roshi Sawaki i Roshi Uchiyama, zalecało szczególnie studiowanie tekstów Dogena Zenji dotyczących różnych praktycznych aspektów życia w klasztorze zen zatytułowanego „Eihei shingi”. Roshi Uchiyama pisał tak o tym tekście: „Powód, dla którego powinniśmy cenić Eihei shingi jest taki, że Dogen Zenji bierze w nim za rękę nas praktykujących i uczy codziennego religijnego życia.(…) Pozornie może się wydawać, że tekst ten dotyczy jedynie mnichów w klasztorze. Jednakże po zagłębieniu się pod jego powierzchnię zobaczymy, że jego nauki mają związek z nami bez względu na to, gdzie byśmy nie żyli i praktykowali.” Roshi Uchiyama szczególnie cenił pierwszą część „Eihei shingi” zatytułowaną „Tenzo kyokun – Instrukcje dla szefa kuchni”. Napisał do niego komentarz, który w oryginale nosi tytuł „Jinsei ryouri no hon”, co można by przetłumaczyć jako: „Książka kucharska życia” lub „Jak przyrządzać swoje życie”. W oparciu o tekst Dogena mówi o praktyce zen w szerokim sensie i o tym, jak siedzące zazen oraz życie codzienne wpływają na siebie i wzajemnie się wspierają. Chciałbym się poprzyglądać obu tym tekstom i poszukać w nich wskazówek dla nas żyjących i praktykujących zen w XXI wieku w Polsce.

Wielu praktykujących zen wpada często w pułapkę skrajności. Jedna skrajność to widzenie praktyki jedynie jako siedzenia w zazen, w szczególności udział w sesshin, nie widząc powiązania siedzenia w zazen na codzień oraz na sesshin z resztą swojego życia, jako jednej współzależnej całości. Często w takim rozumieniu zazen jest jedynie „kwiatkiem do kożucha” albo rodzajem hobby. Drugi biegun to, po pewnym okresie praktyki całkowite zarzucenie siedzenia w zazen i twierdzenie, że wszystko, co taki ktoś robi, jest jego praktyką (z wyłączeniem siedzenia w zazen). Obie te postawy z punktu widzenia prawidłowej praktyki zen są nieporozumieniem. Bez codziennej dawki siedzenia w zazen bardzo trudno jest praktykować zazen w działaniu. Z drugiej strony praktykowanie pośród codziennych zajęć wzmacnia także praktykę na macie zarówno tą codzienną, jak i na sesshin. Szczególnie w życiu świeckim, w kraju niebuddyjskim, takim jak Polska, gdzie często wszystko jest pod prąd naszej praktyki zen, łatwo jest się gdzieś pogubić. W kolejnych moich postach postaram się podzielić moim doświadczeniem w oparciu o teksty Dogena Zenji i Roshiego Uchiyamy.

Figura Mandziuśriego – Bodhisattwy Mądrości, która wyraża ducha praktyki zazen. Lew, na którym siedzi symbolizuje nasz niespokojny umysł. Mądrość to zazen pośród niespokojnego umysłu „skaczącego wkoło, jak małpa i galopującego, jak dziki koń”.

  •  
  •