Stary rok-nowy rok

Zbliżający się koniec roku jest zwykle bodźcem do robienia podsumowań i zastanawiania się, co dalej. Symbolicznie coś starego się kończy i coś nowego zaczyna.
Dla mnie ten upływający rok jest szczególnie wyraźnym zakończeniem pewnego okresu i rozpoczęciem nowego. W tym roku mój nauczyciel po raz ostatni poprowadził sesshin w Polsce i w związku z tym w przyszłym roku planuję sam poprowadzić pięciodniowe sesshin. Chociaż jestem formalnie nauczycielem od kilku lat, to dotychczas nie prowadziłem dłuższych sesshin niż weekendowe. W tym sensie ten nadchodzący rok będzie dla mnie początkiem czegoś nowego. Jednakże, patrząc na to z trochę innej strony, to czy każda chwila nie jest całkowicie nowym początkiem i zakończeniem jednocześnie? Patrząc na to z jeszcze innego punktu, na relatywnym poziomie jest wiele początków i końców, ale tak naprawdę to zawsze ta sama chwila.

W czasie swojego ostatniego sesshin w Polsce, jako swój ostatni przekaz Daitsu Tom Wright omawiał ostatni tekst napisany przez Dogena Zenji zatytułowany Hachi dainin gaku i zawierający cytaty z ostatnich nauk Buddhy. Jego nauczyciel Roshi Kosho Uchiyama miał pogląd, że najlepiej zaczynać studiowanie nauk Dogena Zenji właśnie od tego tekstu, a nie na nim kończyć. Pomyślałem więc, że ten czas będący jednocześnie końcem i początkiem jest idealny na przypomnienie tych ośmiu punktów i w ich kontekście zastanowienie się zarówno nad upływającym, jak i nadchodzącym rokiem. Roshi Uchiyama mówił o tych naukach jako o ośmiu aspektach bycia bodhisattwą czyli kimś prawdziwie dorosłym lub dojrzałym. Oto mój sposób patrzenia na nie.

1. Puszczanie swojego nadmiernego chcenia. To podstawowa nauka Buddhy, zawarta w jego Czterech Szlachetnych Prawdach. Zaprzestanie ciągłego szukania rozwiązania na zewnątrz, goniąc nieprzerwanie za czymś, czego nie mam, w nadziei, że to coś zapełni poczucie braku i uwolni mnie od cierpienia. Nie chodzi tutaj o to, żeby nic nie chcieć, ale żeby nie chcieć za dużo. Oczywiście, co znaczy „za dużo”, jest czymś względnym i każdy sam dla siebie musi to rozstrzygnąć. Roshi Uchiyama pisał o tym, że w rzeczywistości wygląda to tak, że mając jedenaście tysięcy, prawie zawsze chcemy mieć dwanaście, podczas gdy z powodzeniem wystarczyłoby nam dziewięć. Szczególnie w Polsce pod koniec roku w kontekście tak zwanego „szaleństwa świątecznego” dobrze może się zatrzymać i zastanowić nad tym punktem.

2. Drugi punkt nierozerwalnie łączy się z pierwszym: wiedzieć, kiedy mieć dość. Zobaczenie raczej, że to, co już mam, jest wystarczające, zamiast szukać bez końca czegoś „lepszego”. Docenianie tego życia, które mam, takim, jakie jest. Nie chodzi tutaj jednak o konformizm, czy zgadzanie się zawsze na wszystko. Bardziej chodzi tu o zobaczenie w realistyczny sposób tego, co jest  i podejmowanie decyzji czy działania na tej podstawie. Czasami brak działania jest najsensowniejszym możliwym rozwiązaniem.

3. Znajdowanie radości w ciszy. Ta cisza, o którą tu chodzi, jest zawsze obecna, jeśli nawykowo jej nie zakłócamy. Cisza czy spokój nie jest czymś, co trzeba osiągać poprzez dodanie czegoś do tego, co już jest, albo poprzez uciekanie od życia czy innych ludzi w jakieś specjalne miejsce „odosabniając się”. Praktykowanie powracania do ciszy poprzez puszczanie, a nie widzenie ciszy jako celu do osiągnięcia.

4. Czynienie szczerego wysiłku. Robienie czegoś nie dlatego, że czujemy jakiś brak i mamy nadzieję go wypełnić, albo uciec od dyskomfortu tej chwili w kompulsywną aktywność, ale ponieważ bycie jednym z działaniem samo w sobie jest wyrazem naszej prawdziwej natury.
Buddha i Dogen mówią, że szczery wysiłek to nieprzerwane czynienie dobrych działań. Roshi Uchiyama komentuje to, że dobro tutaj znaczy porządek rzeczy. Oznacza to robienie czegoś i wkładanie w coś wysiłku w oparciu o to, co prawdziwe czyli współistnienie i współodczuwanie. Tylko robienie, ale mając jasny kierunek.

5. Bycie obecnym, uważnym, przytomnym. Nie uciekanie w myśli czy nawykowe rozproszenie. Współistnienie ze wszystkim wewnątrz i na zewnątrz. Jednakże nie chodzi tu o bycie nienaturalnie samoświadomym. Jest to bycie tym, co się robi, bez wyłączania jednocześnie panoramicznego widzenia.

6. Osadzanie się w tu i teraz pośród swojego życia. Pozostawanie ze wszystkim, co się pojawia, nie uciekając nawykowo „gdzieś indziej”, ani nie goniąc za czymś „lepszym”. Tylko siedzenie w dosłowny i metaforyczny sposób.

7. Działanie na bazie mądrości. Mądrość w buddyzmie nie oznacza jedynie zgromadzonej wiedzy. Jest to bardziej działanie wynikające ze współbycia i współodczuwania. Rozróżnianie widząc wszystko jako współzależne i połączone. Różnorodność pośród jedności. Buddyzm jest zawsze o działaniu, życiu. Nie jest to pesymizm, albo nihilizm, skupiający się tylko na cierpieniu, jak to jest często niewłaściwie rozumiane. Cierpienie jest jedynie skutkiem błędnego postrzegania siebie oraz świata i to jest tylko pierwszy punkt diagnozy Buddhy. Kolejne punkty to droga uwolnienia od cierpienia czyli mądrość – życie oparte na prawdzie (rzeczywistości).

8. Nie angażowanie się w niepotrzebne dyskusje. Puszczanie myśli i koncepcji, które oddzielają nas od życia. Dyskusja na zewnątrz jest jedynie przedłużeniem ciągłej dyskusji, która odbywa się wewnątrz w naszej głowie. W dzisiejszych czasach jest wielu „nauczycieli” rozprawiających o byciu jednym, swoim doświadczeniu przebudzenia czy oświecenia itp. Myślenie, że jeśli obejrzało się kilka filmików na youtube, albo przeczytało parę książek i już jest się „oświecony” albo „przebudzony”, to wielkie nieporozumienie. Trzeba mieć świadomość, że praktyka zen to sposób życia, coś co się robi, a nie coś, o czym się mówi czy myśli. Nie wiedza intelektualna, ale sposób, w jaki używamy naszego ciała i umysłu. W zen jedno działanie jest cenniejsze niż tysiące pięknych słów czy myśli w naszej głowie. Praktyka zen czyli zazen, to praktykowanie ciałem, a nie „medytowanie” nad abstrakcją.

  •  
  •