Bodhicitta – umysł poszukujący przebudzenia

W buddyzmie właściwa motywacja do praktyki nazywa się w sanskrycie „bodhicitta”, po japońsku „bodaishin” lub „doushin”. Dosłownie „bodhi” znaczy przebudzenie, a „citta” to umysł. Tłumaczone jest to jako umysł oświecenia lub umysł poszukujący przebudzenia. Dogen Zenji wyjaśnił ten termin na dwa sposoby.

Pierwszy to widzenie nietrwałości. Nie jest to coś specjalnego, czego trzeba szukać. Wystarczy się rozejrzeć wkoło i widząc, że wszystko jest nietrwałe, naturalnie budzi się motywacja do praktyki.

Drugie znaczenie tego pojęcia, to umysł bodhisattwy czyli uwalnianie innych przed sobą. Mój nauczyciel często powtarzał, że bez bodhicitty praktyka nie ma sensu, jeśli praktyka opiera się wyłącznie na wąskim jej rozumieniu, jako osiąganiu personalnego oświecenia. Dogen Zenji podkreślał potrzebę właściwej motywacji. Zazen nie jest jedynie praktyką samodoskonalenia, czy względnego osiągania czegoś. Mówił on o praktyce buddha-dharmy dla niej samej. Znaczy to przekroczenie jedynie względnych motywacji i zagłębienie się w zazen całym sobą. Takie jest też znaczenie terminu „shikan” w praktyce „shikan taza” – tylko jedynie, nic poza. „Bodhicitta” to innymi słowy „shikan” czynienie dobra dla samego dobra, ponieważ to nasza prawdziwa natura. Nie dlatego, że coś w zamian dostaniemy. W takiej praktyce paradoksalnie znajdziemy najgłębszy możliwy osobisty spokój i spełnienie.

Zwykle zaczynając praktykę zadajemy pytanie „co z tego będę mieć?”. Jeśli zrozumie się, czym jest naprawdę buddyjska praktyka, pojawia się inne pytanie „co mogę dać?”. Taki jest sens sławnego powiedzenia Roshiego Sawaki, że „zazen nie służy do niczego”. Był to jego sposób wyrażania umysłu bodhisattwy i koan dla wszystkich praktykujących w tej tradycji.

Jednakże, z drugiej strony nie należy być za bardzo idealistycznym zaczynając praktykę, bo szybko można się zniechęcić. Najlepiej jest robić to, co jesteśmy w stanie w danej chwili. Właściwa motywacja pojawi się z czasem, kiedy nasza praktyka i rozumienie buddha-dharmy się poszerzy. Jednakże, dobrze jest mieć świadomość realnego kierunku tej praktyki i czym ona naprawdę jest od samego początku. Dogen Zenji bardzo podkreślał potrzebę praktyki dla niej samej, a nie dla osiągania jakichś osobistych celów, ponieważ w ostatecznym rozrachunku, także chęć osiągnięcia oświecenia, bycia bodhisattwą (jako celu ja) jest przeszkodą.
To, co możemy zrobić tu i teraz, to po prostu uczynić ten jeden krok… i kolejny…

Bodhisattwa Jizo pomagający w piekłach

  •  
  •