W praktyce zen pokłon ma kilka aspektów. Po pierwsze rozumiany jest jako naturalny wyraz wdzięczności dla Buddhy Siakjamuniego oraz wszystkich pokoleń praktykujących, dzięki którym i my możemy praktykować tą wspaniałą praktykę. Pokłon wyraża to, że jesteśmy połączeni i współzależni ze wszystkim poprzez czas i przestrzeń. Dzięki wysiłkom innych i my możemy doświadczyć tej dobroczynnej praktyki.

Inny sposób patrzenia na pokłon w zen to „tylko kłanianie”, nie komuś czy przed czymś, ale jako forma zazen puszczania ciała i umysłu. W duchu praktyki będącej samej w sobie oświeceniem, w samym akcie kłaniania, czyli puszczania, objawia się buddha. „Tylko kłaniając się” kłaniamy się tak naprawdę temu, ku czemu aspirujemy, czyli naszej własnej naturze buddy.

Dogen Zenji napisał wiersz zatytułowany „Pokłon”:

Zimowa trawa leżąca
niewidocznie pod śniegiem –
biała czapla ukryta
w sobie samej.

Roshi Kodo Sawaki tak go skomentował:

„Biała czapla na tle śniegu przypomina trawę leżącą pod śniegiem. Wszystko jest całkowicie połączone ze wszystkim. Pokłon jest wspaniałą rzeczą. W nim leży sekret buddyzmu. Pokłon nie różni się niczym od zazen. Polega na tylko robieniu.”

Jeszcze jeden aspekt pokłonu w buddyzmie to skrucha. Praktykując zen powinniśmy być w stanie w każdej chwili pochylić głowę, bo tym jest ta praktyka – wykraczaniem poza wąskie egoistyczne widzenie życia. Wszyscy popełniamy błędy, ale najważniejsze jest, aby potrafić powiedzieć przepraszam i choć w tak niewielkim stopniu naprawić cierpienie, które świadomie czy nieświadomie cały czas tworzymy.

Roshi Kosho Uchiyama w dniu swojej śmierci napisał wiersz zatytułowany „Tylko pokłon”:

Prawa i lewa dłoń spotykają się, stając się jednym – tylko pokłon.
Buddha i Bóg stają się jednym – tylko pokłon.
Stawanie się wszystkim, co napotykam – tylko pokłon.
Wszystko pojawia się jako współzależna całość – tylko pokłon.
Życie stające się Życiem – tylko pokłon.

  •  
  •