Życie-i-śmierć

Zbliżający się dzień zmarłych jest dobrym pretekstem, żeby pomówić o śmierci. Nie jest to temat, o którym większość z nas chętnie rozmawia, ale przy tej okazji wydaje się być ku temu pewna otwartość.
Z buddyjskiej perspektywy skonfrontowanie się ze swoją własną nietrwałością, zaakceptowanie, że my także umrzemy, paradoksalnie pomaga bardziej docenić to życie, które mamy. W buddyzmie mówi się często o życiu i śmierci jako współzależnej całości, a nie tylko jako o wykluczających się przeciwieństwach.  Czytaj dalej Życie-i-śmierć

Jak przyrządzać swoje życie część 1

Jedną z najważniejszych rzeczy odnośnie praktyki zen, którą wielokrotnie podkreślał Roshi Uchiyama, jest widzenie współzależności pomiędzy swoim zazen, naukami buddyjskimi oraz swoim własnym życiem. Roshi Sawaki mawiał, że wszelkie buddyjskie sutry są jedynie przypisem do zazen, czyli innymi słowy do praktykowania ich treści. Mówił on, że bez praktyki nawet największe sutry są kłamstwem. Czytaj dalej Jak przyrządzać swoje życie część 1

Zazen i praktyka codziennego życia

Dla większości praktykujących zen zwykle największym problemem jest to, jak włączyć, czy przenieść siedzące zazen do reszty swojego życia. Czytanie tradycyjnych tekstów, które głównie kierowane były do mnichów, może tworzyć wrażenie, że praktyka zen to romantyczna wizja siedzenia w odosobnieniu, gdzieś głęboko w górach, daleko od swoich obecnych problemów własnego życia. Czytaj dalej Zazen i praktyka codziennego życia

Czym jest sesshin?

Słowo „sesshin” (czytane po polsku sessin), po japońsku można zapisać na kilka sposobów 攝心, 摂心, 接心. Jego dosłowne znaczenie, to dotykać, słuchać z uwagą, kontaktować się, łączyć (z) umysł(em). Sesshin jest kilkudniowym okresem poświęconym zazen. W tradycji świątyni Antaiji polega ono na naprzemiennym siedzącym i chodzonym zazen przerywanym jedynie na posiłki, trwającym codziennie od 4 rano do 9 wieczór przez pięć dni.
Praktyka sesshin jest bardzo ważnym elementem praktyki zen. Jednakże jest ona współzależna z praktyką na codzień. Czytaj dalej Czym jest sesshin?

Tylko siedzenie cicho iluminując

Myślenie? Nie myślenie?
Może nie-myślenie albo poza myśleniem?
Tylko siedzenie czy cicha iluminacja?
Może tylko iluminacja albo ciche siedzenie?
Czy też siedzenie iluminując lub tylko cisza?
Oświecenie? Złudzenia?
Początkujący? Zaawansowany?
Indyjski, chiński, japoński, amerykański, szwedzki, polski…a może francuski?

Tylko słuchanie, tylko patrzenie, tylko smakowanie…
Tylko stojąc, tylko chodząc, tylko leżąc… tylko siedząc…
Czy to jest wewnątrz, czy na zewnątrz?
Czy to ja, czy inni?
Co to jest?

Doko

Dla Olivier’a

Czym jest praktyka zen?

Dogen Zenji mówi w Shobogenzo Zazengi, że „praktyka zen to zazen”. Czym jest więc zazen? Wcześniej pisałem o kilku terminach, którymi Dogen Zenji próbował „wyjaśnić” zazen. Teraz chcę przypatrzyć się temu trochę głębiej.
Zwykle, kiedy robimy coś, rozumiemy to jako zmierzanie od punktu A do punktu B. Jednakże, zazen jest jednocześnie punktem A i B. Dogen Zenji mówił o tym jako o tożsamości praktyki i oświecenia (urzeczywistnienia, potwierdzenia), albo jako o praktyce po kole. Praktyka po kole oznacza budzenie w sobie wciąż na nowo umysłu poszukującego wyzwolenia, podejmowanie praktyki i poprzez praktykę potwierdzanie, że samo praktykowanie zazen jest wyzwoleniem od (do) cierpienia. Można to rozumieć, jako czynienie wysiłku powracania do tu i teraz wciąż na nowo, bez przerwy puszczając myśli pośród wszystkiego, co robimy. Również jako przekraczanie swojego lenistwa i codzienne wstawanie rano, aby usiąść w zazen, a także regularne przychodzenie do zendo oraz branie udziału w sesshin, aby wspierać nie tylko swoją praktykę, ale i praktykę innych członków sanghi.
Innym ważnym terminem w nauczaniu Dogena Zenji było „wykraczanie poza buddhę”. Oznacza to nieprzerwaną praktykę i pozostawianie za sobą wszystkiego, co dotychczas zrobiliśmy, zawsze bycie z umysłem początkującego. Praktyka nie jest środkiem do celu, ale jest wyrażaniem tego czym jesteśmy w najgłębszym sensie. Praktykowanie zazen = praktykowanie buddhy. Dogen Zenji pisał o tym jako o Buddzie o imieniu Praktyka (Gyobutsu).
Jeszcze inny istotny aspekt praktyki zazen, to bycie z tym, co jest. Według terminologii Dogena Zenji bycie „poza myśleniem”. Sednem zazen jest „tylko siedzenie” bez względu na to, czy pojawiają się myśli, czy ich nie ma, czy jest się na powierzchni, czy w głębinach. Z punktu widzenia Dogena Zenji pływanie po powierzchni wody życia jest jednocześnie nieoddzielone od bycia na samym dnie, a bycie na szczycie góry, to jednocześnie chodzenie po dnie oceanu, myślenie nie jest oddzielone od nie myślenia.
Oznacza to ciągłe powracanie do chwili obecnej, puszczając wszelkie definicje tej chwili i siedzenie ciałem w wyprostowanej postawie, nie opierając się o nic, z całkowitą uwagą. Nie ma znaczenia, czy jest to przyjemne, czy nieprzyjemne, czy w ogóle jakiekolwiek z punktu widzenia personalnych opinii. Kiedy puścimy nasze myśli i oceny, to co jest, nie będzie aż tak bardzo niesatysfakcjonujące.
Jednym z najważniejszych aspektów buddyzmu jest osobiste doświadczenie. Nie trzeba niczemu wierzyć na słowo, ale spróbować samemu. Dopiero kiedy sami doświadczymy głębokiego spokoju takiego zazen, będziemy w stanie naprawdę zrozumieć czym jest zen. Czytanie tego typu opisów praktyki zen ma na celu jedynie zachętę do robienia zen, czyli rzeczy samej w sobie.
Sekretem i sednem praktyki zen jest nieprzerwane siedzenie w zazen (dosłownie i w szerszym rozumieniu tego pojęcia), puszczając wszelkie swoje uwarunkowania, stając się całkowicie jednym ze swoim życiem takim, jakie jest.

Roshi Kodo Sawaki siedzący w zazen w wieku około 70 lat. Praktykował on zazen od 16 roku życia do swojej śmierci w wieku 85 lat czyli blisko 70 lat. Jego najsławniejszym powiedzeniem było „zazen nie służy do niczego”.

Szata buddyjska

Największe kesa (szata kapłańska) składające się z dwudziestupięciu pionowych pasów, każdy zszyty z pięciu mniejszych fragmentów.

W tradycji Soto Zen częścią ceremonii otrzymania wskazań jest również otrzymanie szaty. W przypadku ludzi świeckich jest to symboliczna szata nazywająca się rakusu. Kapłani noszą zwykle większą szatę nazywaną po japońsku kesa lub okesa, ale używają także rakusu. W szkole Soto Zen kesa oraz rakusu uważane jest przede wszystkim za szatę praktyki, a nie jedynie za strój ceremonialny. Dogen Zenji zalecał, aby nosić je przede wszystkim, kiedy siedzimy w zazen. Czytaj dalej Szata buddyjska

Sprawa najwyższej wagi

W Japonii przy wejściu do każdej świątyni zen wisi „han” będący rodzajem sygnalizatora i tradycyjnego „dzwonka do drzwi”. Napis na nim brzmi:

(Wyjaśnienie) życia i śmierci jest sprawą najwyższej wagi.
Nietrwałość nie czeka nawet przez chwilę.
Z szacunkiem prosimy każdego, bądź tego świadom.
Uważaj i nie marnuj czasu (nie bądź niedbały).

Bodhicitta – umysł poszukujący przebudzenia

W buddyzmie właściwa motywacja do praktyki nazywa się w sanskrycie „bodhicitta”, po japońsku „bodaishin” lub „doushin”. Dosłownie „bodhi” znaczy przebudzenie, a „citta” to umysł. Tłumaczone jest to jako umysł oświecenia lub umysł poszukujący przebudzenia. Dogen Zenji wyjaśnił ten termin na dwa sposoby.

Pierwszy to widzenie nietrwałości. Nie jest to coś specjalnego, czego trzeba szukać. Wystarczy się rozejrzeć wkoło i widząc, że wszystko jest nietrwałe, naturalnie budzi się motywacja do praktyki.

Drugie znaczenie tego pojęcia, to umysł bodhisattwy czyli uwalnianie innych przed sobą. Mój nauczyciel często powtarzał, że bez bodhicitty praktyka nie ma sensu, jeśli praktyka opiera się wyłącznie na wąskim jej rozumieniu, jako osiąganiu personalnego oświecenia. Dogen Zenji podkreślał potrzebę właściwej motywacji. Zazen nie jest jedynie praktyką samodoskonalenia, czy względnego osiągania czegoś. Mówił on o praktyce buddha-dharmy dla niej samej. Znaczy to przekroczenie jedynie względnych motywacji i zagłębienie się w zazen całym sobą. Takie jest też znaczenie terminu „shikan” w praktyce „shikan taza” – tylko jedynie, nic poza. „Bodhicitta” to innymi słowy „shikan” czynienie dobra dla samego dobra, ponieważ to nasza prawdziwa natura. Nie dlatego, że coś w zamian dostaniemy. W takiej praktyce paradoksalnie znajdziemy najgłębszy możliwy osobisty spokój i spełnienie.

Zwykle zaczynając praktykę zadajemy pytanie „co z tego będę mieć?”. Jeśli zrozumie się, czym jest naprawdę buddyjska praktyka, pojawia się inne pytanie „co mogę dać?”. Taki jest sens sławnego powiedzenia Roshiego Sawaki, że „zazen nie służy do niczego”. Był to jego sposób wyrażania umysłu bodhisattwy i koan dla wszystkich praktykujących w tej tradycji.

Jednakże, z drugiej strony nie należy być za bardzo idealistycznym zaczynając praktykę, bo szybko można się zniechęcić. Najlepiej jest robić to, co jesteśmy w stanie w danej chwili. Właściwa motywacja pojawi się z czasem, kiedy nasza praktyka i rozumienie buddha-dharmy się poszerzy. Jednakże, dobrze jest mieć świadomość realnego kierunku tej praktyki i czym ona naprawdę jest od samego początku. Dogen Zenji bardzo podkreślał potrzebę praktyki dla niej samej, a nie dla osiągania jakichś osobistych celów, ponieważ w ostatecznym rozrachunku, także chęć osiągnięcia oświecenia, bycia bodhisattwą (jako celu ja) jest przeszkodą.
To, co możemy zrobić tu i teraz, to po prostu uczynić ten jeden krok… i kolejny…

Bodhisattwa Jizo pomagający w piekłach